|
|
WILCZEWSKI HERBU TRZY RADŁA
1507 - 2007
500 lat nazwiska
WILCZEWSKI
WILCZEWSKI HERBU TRZY RADŁA
W HISTORII POLSKI I INSZYCH KRAIN
spisali i ułożyli
potomkowie STEFANA WILCZEWSKIEGO z Hubina
jego prawnuk Jan s.Grzegorza, praprawnuk Janusz s. Jana
i
prapraprawnuk Igor s. Janusza
WILCZEWSKI
Ostróda - Kielce, XX / XXI wiek
PRZEDMOWA
Moja przygoda z „Wilczewskimi” zaczęła się w zasadzie już w latach mojej szkoły średniej. Ojciec mój – Jan Wilczewski s. Grzegorza, rocznik 1902 z Wołynia, w wolnych chwilach, traktując to jako swoje hobby, spisywał swoje wspomnienia.
Ja zaś, który już w tym czasie dosyć biegle pisałem na maszynie do pisania, przepisywałem mu te wspomnienia.
Byłem zaskoczony pamięcią Ojca. Początkowo nawet sądziłem, że są to jego opowiadania, które niegdyś pisywał do gazet w Łucku a nawet później do „Kriestianki” i innych.
Próbowałem niektóre podane fakty zweryfikować, ale w tamtym czasie nie było to wcale łatwe jak jest to obecnie.
Najbardziej mnie frapowało to, że droga życiowa jego pradziada a mojego prapradziadka Stefana Wilczewskiego w pewnym czasie zbiegła się z drogą Józefa Ignacego Kraszewskiego by zakończyć się w Hubinie na Wołyniu, gdzie Kraszewski w latach 1849 – 1866 posiadał swój majątek, a który w roku 1853 oddał w dzierżawę a sam z rodziną przeniósł się do Żytomierza, stolicy guberni wołyńskiej….
Również z pewnego rodzaju niedowierzaniem połączonym z powątpieniem, razem z Matką, traktowałem pewność Ojca, który twierdził, że jego Dziadek Jan s. Stefana, opowiadał mu, że Kraszewski miał napisać nawet książkę o Wilczewskich a nawet ją napisał.
To zakończyło się tym, że Matka i ja przeczytaliśmy niemal wszystko to, co Józef Ignacy Kraszewski napisał, szczególną uwagę zwracając na Wołyń, Litwę, skąd miał pochodzić Stefan Wilczewski oraz to, co dotyczyło dóbr Kraszewskich w Dołhe. Niestety, ale na książkę o Wilczewskich nie natknęliśmy się.
Co prawda w powieści „Diabeł: powieść z czasów Stanisława Augusta” odnajdujemy taki oto fragment dotyczący Wilczewskich. Wilczewskiego Głuchego i jego brata Jerzego, szambelana:
„ (…) Jenerał nie lubił bardzo dziurawych kieszeni, raz że sam doświadczał jak to rzecz przykra, powtóre że z nich do swojej nic przesunąć nie mógł.
— Ten ponuro stojący z boku, dodał—to kasztelanic wiski, szambelan J. K. Mości, głucho-niemy; król co tak litościwe ma serce, opiekuje się tym biedakiem jak swojem dzieckiem, inaczej nie wiem co by Wilczewski na świecie począł! (….)
(….) Wszedłszy jednak na pokoje, zastali tylko w kątku szambellana Wilczewskiego grającego w szachy z jednym ze służbowych paziów, a w drugiej sali śpiącego wygodnie na kanapie jenerała Garczyńskiego; — król był w swoich pokojach, ale że podczaszyc przychodził wezwany, dano o tem znać przez szambelana Wojnę, który się znalazł w innym pokoju. — Wojna nie rychło z wyprawy swej powrócił i dał znak jenerałowi że mogą wnijść do gabinetu.(…).”
O Wilczewskim Głuchym także wspomina w swej innej powieści pt. „Kawał literata”
Ponadto w powieści: „Rachunki : z roku 1866” na str. 153 jest wymieniany Ignacy Wilczewski:
„ (….) Wszystkich winowajców schwytowanych oddano pod sąd wojenny, złożony z głównodowodzącego na Syberji jenerała Duhamel i oficerów. Sprawozdanie z tego sądu, pomimo licznych zapewne poprawek którym uległo, jeszcze jest wymownem i pewnem znaczenia. Jako główni sprawcy, stawali Szaramowicz Gustaw (lat 26), Arcimowicz Kaźmierz (28), Iljaszewicz Leopold (25), Celiński Narcyz (48), Rejmer Jakób (23), Wroński Edward (20), Kotkowski Władysław (30), Wilczewski Ignacy (24), Dzierżanowski (37).(…).”
W „POLSKA W CZASIE TRZECH ROZBIORÓW 1772 — 1799; Studia do historyi ducha i obyczaju przez J. I. Kraszewskieg.” na stronie 102, 105 i 124 znowu odnajdujemy Wilczewskich:
„…. Z opozycyą wystąpili śmielej ks. Antoni Czetwertyński, Wilczewski, Jerzmanowski. Na dwudziestem piątem posiedzeniu odezwał się ostatni: "Pytam się, czy byłoby usprawiedliwione syna okrucieństwo, któryby swej matce ręce i nogi poucinać, nos i uszy oberznąć, oczy wy łupić własnemi ważył się rękami, przeto, że ktoś mocniejszy od niego odgraża się zabić mu matkę? (….). Odezwał się Wilczewski: "Nie nazywam tego traktowaniem, gdy z podanych pretensyi nic wykreślić nie dopuszczono."…. Występowali i inni w różny sposób. Wilczewski w ślad za Czetwertyńskim powiedział, "iż jak Polska w czasie trzech rozbiorów 1772-1799” …
…. Pomimo opozycyi stawionej przez Wilczewskiego, Pruszanowskiego i Jerzmanowskiego, przyjąć musiano, czego Stackelberg wymagał. Układy z nim trwały do d. 2. Września.
(….)
…. Król jak tylko można incognito wymykał się z swoich pokojów i bocznymi korytarzami spuszczał się do Piatolego. Towarzyszył mu tylko dworzanin jego głuchy i niemy Wilczewski, kasztelanic wizki, dwie zapalone świece schylony niosąc przed nim. Tam już sprzysiężonych swoich zebranych zastawał." (….)
…. Obrady są na pozór swobodne, ale bez trzech dworów zgody nic, nawet tyczącego się spraw wewnętrznych, stanąć nie może. Rzadki głos nie zależny, najczęściej zbywają milczeniem.
Wilczewski poseł wizki domaga się ewakuacyi wojsk rosyjskich, popiera go Łempicki poseł różański, żądając noty do dwóch dworów, berlińskiego i wiedeńskiego, aby Rosyę nakłoniły do ustąpienia. Prezes Ostrowski nie dopuszcza i wstrzymuje. Stackelberg obojętnie znajduje to bezużytecznem. Rewitzky i Benoit wstawić się odmawiają…..”
Tyle o Wilczewskich - Józef Ignacy Kraszewski.
Dopiero później natknąłem się na książkę o Wilczewskich autorstwa Kraszewskiego, ale nie Józefa Ignacego, ale Kajetana, brata Józefa, który napisał tę książkę. Nosi ona tytuł: „Bartochowski”. Stało się wtedy dla mnie jasne, że to o tą książkę o Wilczewskich chodziło mojemu Ojcu. Bracia Józefa Ignacego Kraszewskiego – Kajetan i Lucjan byli niejednokrotnie gośćmi u Józefa. Widocznie opowiadania Stefana Wilczewskiego o rodzinie Wilczewskich zaowocowało tym, że Kajetan napisał te książkę.
Były też i zabawne momenty. Pamiętam, jak jednego razu, Ojciec stojąc we drzwiach oglądał program TV dotyczącego miasta Siemiatycze. W pewnym momencie jakby się zdenerwował, nagle wyszedł z pokoju i zaczął szukać ołówka. Trzeba wiedzieć, że Ojciec swoje wspomnienia pisał zawsze ołówkiem. Tak był przejęty, że zawołał mnie, aby mu pomóc szukać tego ołówka, który, jak się okazało, miał przez cały czas w ręku. Gdy ten ołówek wreszcie odnaleźliśmy zapisał nazwę miasta „Siemiatycze” a zaraz po programie wyciągnął z biblioteczki swoje „bazgroły” jak nazywaliśmy w domu jego wspomnienia i po odszukaniu fragmentu dotyczącego żony jego pradziadka Jana Wilczewskiego przekreślił słowo „Miatyczew” i wpisał Siemiatycze.
Dobrze pamiętam, że swojego czasu sprawdziłem wszystkie książki telefoniczne w poszukiwaniu miejscowości o nazwie „Miatyczew", „Miatyczów” itp. odmianach na Podlasiu, ale takowej niestety nie było. Ojciec jednak był pewien, że jest taka miejscowość lub miejscowość o podobnym brzmieniu i to właśnie na Podlasiu, skąd jego dziadek miał swoją żonę….
W 1971 roku znalazłem się w Kielcach, gdzie mieszkam do tej pory. Byłem czymś inny zajęty i nie za bardzo mnie interesowały korzenie moich „Wilczewskich”, chociaż na prośbę Ojca „zdobyłem” genealogię Wilczewskich z Kaspra Niesieckiego i inne materiały, które między innymi udostępnił mi Lech Sulimierski h. Starykoń z Kielc, kawaler Zakonu Maltańskiego.
W roku 1986, razem z Żoną Ewą, byłem w odwiedzinach u moich stryjecznych sióstr Wasyliny, Aleksandry i Haliny w Łucku, i w Hubinie. Są to córki brata mojego Ojca – Bazylego. Mieliśmy, więc okazję odwiedzenia Hubina i skonfrontowania rzeczywistości z tym, co Ojciec opisał w swoich wspomnieniach. Tam naocznie mogłem się przekonać, że to, co Ojciec opisał i przedstawił na odręcznie sporządzonym szkicu Hubina jest prawdą. Istniała jeszcze wtedy droga obsadzona drzewami, która niegdyś prowadziła do dworu Kraszewskiego. Były też stawy a nawet mostek. Nie było cerkwi, która spaliła się, chyba przed wojną. Na jej miejscu znajdował się pomnik ku czci bohaterów Wojny Ojczyźnianej. Również miejscowi potrafili wskazywać, gdzie znajdowała kolonia czeska, czyli gospodarstwa Czechów, którzy nabyli ziemię z byłego majątku Kraszewskiego. Była placówka, na której niegdyś stały zabudowania mojego Dziadka Grzegorza Wilczewskiego. Wskazano nam też miejsce, gdzie stało domostwo mojego pradziadka Jana s. Stefana. Te detale znajdowały się na wspomnianym szkicu.
W 1987 roku, po śmierci Ojca, Matka moja, przekazała mi częściowo Ich archiwum domowe w tym i wspomnienia mojego Ojca. Uporządkowanie ich zajęło mi dalsze kilka lat....
Dopiero w 2001 roku zacząłem na poważnie szukać swoich korzeni przyjmując trzy zasady kwerendy– „ do tyłu” „do przodu” i „na boki”. W ten sposób zgromadziła mi się spora ilość różnych informacji dotyczących różnych Wilczewskich.
W 2004 roku na stronie internetowej znalazłem genealogię opracowaną przez Juliusza Wilczewskiego z Warszawy i przez pewien czas wymienialiśmy się posiadanymi informacjami dotyczącymi różnych Wilczewskich ...
I tak to trwa do dzisiaj a w pracy tej pomaga mi od kilku lat syn mój - Igor. Igor Wilczewski.
Przedstawione nasze dociekania wynikają głównie ze wskazówek wynikających ze wspomnień mojego Ojca. Wynikają też z uwag i komentarzy, które Ojciec pozostawił na marginesach swoich rękopisów tak jak to na przykład było w przypadku Wilczewskiego Brunona Ignacego s. Mateusza (którego oryginalny patent szlachectwa jest w naszym posiadaniu). Otóż obok nazwiska i imienia tego Wilczewskiego jest napisane kilka niecenzuralnych słów w języku rosyjsko – ukraińskim. Co było tego powodem, tego nigdy się nie dowiedziałem. Czyżby jakaś rodzinna tajemnica? W każdym razie fakt ten niepochlebnie świadczyć może o Brunonie.
Dociekania te również wynikają i z ustnych opowiadań mego Ojca, który wspominając jakiś fakt ze swojego życia czy życia swego Dziadka Jana s. Stefana, z którym był bardzo emocjonalnie związany, niejako ustnie uzupełniał to, co było już na „papierze”. To właśnie dzięki swojemu Dziadkowi, mój Ojciec czuł się Polakiem i przy tym Patriotą, co dla niego skończyło się tym, że przez trzy lata przebywał wraz ze swoimi Rodzicami, jak to sam określał, na „klimatycznym leczeniu”, czyli krótko mówiąc - na Syberii….
Opracowanie to, jak łatwo można zauważyć, nie jest wyłącznie opracowaniem dotyczącym naszej gałęzi rodu Wilczewskich, ale także innych gałęzi naszego Rodu.
Jest ono otwarte dla każdego Wilczewskiego, który zechce uzupełnić to opracowanie o inne szczegóły z życia wymienionych tu Wilczewskich względnie zechce przedstawić swoje dociekania dotyczące jego własnej gałęzi Wilczewskich.
Okazuje się, że opracowanie genealogii poszczególnych gałęzi rodu Wilczewskich wcale nie jest takie proste, bowiem nierzadko jest tak, że zebrane fakty wskazują np. na jednego Wilczewskiego, a w rzeczywistości dotyczy to innego Wilczewskiego. Charakterystyczne jest to, że często w dokumentach podawane jest nazwisko Wilczewski bez imienia, chociaż inne osoby są podawane z imieniem. Można przypuszczać, że dany Wilczewski był znaną osobą i wystarczało podanie jego nazwiska by wiedzieć o kogo chodzi. Z perspektywy lat naprawdę trudno dociec, o którego Wilczewskiego właściwie chodzi. Takim ewidentnym przykładem jest przykład Wilczewskiego z sejmu 1744 roku, który ujawnił korupcję posłów. W materiałach sejmowych podane jest tylko jego nazwisko, bez imienia. Późniejsi historycy podawali, że to był Józef Wilczewski, inni, że to był Franciszek, i że był pułkownikiem, podkomorzym, podkomorzycem, itd. itd.. Z danych jednego z genealogów wynika, że ten Wilczewski to był Franciszek Wilczewski, który mając 8 lat był już posłem na ten sejm w 1744 roku. A jak jest faktycznie?
Źródła niemieckie podają, że był to Johann czyli Jan, porucznik, a co potwierdzają też dane znajdujące się w rkps-ie BK 973 w Bibliotece Kórnickiej. Tylko znowu dokładnie nie wiadomo czyim był synem – czy Stanisława Wilczewskiego czy może Antoniego Wilczewskiego? Sprawa nadal otwarta.
Inną sprawą jest występująca zmiana nazwisk. Np. ród Wilków z XVI w. Niektórzy z Wilków raptem na pocz. XVIII wieku zaczęli używać nazwiska Wilczewski, Wilkowski Witkowski itd.itd.. W księgach parafialnych wpisywano ich już pod nowymi nazwiskami (czasami bracia mieli całkiem inne nazwiska) – w tym i Wilczewski. Tak więc nie wiadomo, ilu jest w tej chwili Wilczewskich po Wilku, nic nie mających wspólnego z prawdziwymi Wilczewskim z Wilczewa.
To tylko niektóre przykłady, że, już, już wydawałoby się, iż opracowanie jest już dopięte, a tu okazuje się, że wcale nie jest tak. Tak jak to było z początkiem rodu Wilczewskich z 1507 roku, gdzie dopiero w 2010 roku znaleźliśmy materiały dotyczące tego faktu (vide rozdz.V)
To dlatego skłoniliśmy się głównie do cytowania materiałów z podaniem ich źródła, by uniknąć wpadek. Także nie próbujemy kogokolwiek „doczepiać” do drzewa, które podał Niesiecki a co potwierdzili inni. Jak będą niezbite materiały, to dopiero będziemy uzupełniać drzewo.
Autorom tego opracowania również przyświecał i inny cel. Celem tego opracowania jest nie tylko poznanie historii rodu Wilczewskich, ale przez pryzmat dziejów Wilczewskich ma też na celu poznanie historii Polski….
Mając to wszystko na uwadze, prosimy wszystkich Wilczewskich, zainteresowanych naszą propozycją, o przysyłanie w sposób określony w dziale KONTAKT swoich opracowań, które będziemy sukcesywnie dołączać do tego opracowania.
Marzy nam się stworzenie księgi czy też kroniki dziejów poszczególnych gałęzi rodu Wilczewskich, a może z czasem i całego rodu Wilczewskich.
Pragniemy też serdecznie podziękować za udostępnione dane i materiały dotyczące Wilczewskich niżej wymienionym osobom:
Iwonie Ciemieckiej, Adamowi Wilczewskiemu, Leszkowi Uminskiemu z Bydgoszczy, Mirosławowi Paliszewskiemu, Krzysztofowi Borawskiemu i Tomaszowi Dudzińskiemu - autorom strony: http://www.grajewiak.pl/ , Mieczysławowi Wilczewskiemu z Poznania, Andrzejowi Mielcarkowi autorowi strony: http://wolyn.ovh.org/ oraz Jamiołkowskiemu Jerzemu – list z dn. 7.II.1988, Kubiatowskiemu Jerzerzemu – list z dn. 1.VIII. 1987, Patyjewiczowi Janowi – list z dn. 18.01.1985, Przybyszewskiemu Stanisławowi – list z dn. 2.VIII. 1987, Wilczewskiemu Henrykowi – list z dn. 21.12.1993, Wilczewskiemu Kazimierzowi – list z dn. 16.IX.1987, Wilczewskiej Teresie – list z dn. 9.01.1999.
To dzięki Nim, mogliśmy uzupełnić czy też skorygować nasze dane dotyczące różnych gałęzi rodu Wilczewskich
Także chcemy serdecznie podziękować Ewie Lewickiej, dzięki której możemy korzystać z potrzebnych nam księgozbiorów i Marcinowi Lewickiemu, który zajmuje się stroną techniczną tej strony.
Latem tego roku (2008r.) wspólnie z Małżonką Ewą, zwiedziłem miejscowości, z którymi byli związani Wilczewscy a mianowicie odwiedzilismy: Morąg, Ostródę, Iławę, Sztum - Zajezierze, Kalwę, Mleczewo, Klecewo, Postolin, Michorowo, Straszewo, Watkowice, Wilczewo, Januszewo, Mózgowo, Gulb…. i inne.
Niestety, ale tylko w Zajezierzu istnieje odbudowany, na podstawie zachowanej dokumentacji, dawny dworek Wilczewskich. Pozostałe dworki, to dworki pobudowane przez innych właścicieli tych majątków. Nawet w Wilczewie. Nie mniej w dalszej części tego opracowania, fotografie tych dworków zamieszczamy, bowiem zazwyczaj były one budowane na miejscu poprzedniego.
Na koniec pragniemy zaprosić szanownych Czytelników na nasze strony www związane z naszymi zainteresowaniami i pracą oraz naszym hobby. Są to strony:
http://ksrib.republika.pl
oraz
http://instbie.republika.pl
Janusz Wilczewski s. Jana
Igor Wilczewski s. Janusza
|